Pokręciłem lekko głową wzdychając cicho, wziąłem ostatniego gryza kanapki, dopiłem sok po czym wstałem zabierając swoje rzeczy. Minąłem bez słowa wszystkich, wyszedłem na niemal pusty korytarz, wszyscy byli zajęci pochłanianiem swojego lunchu. Skorzystałem z długiej przerwy, aby iść do swojego pokoju. Tam wyjąłem księgę i zacząłem przerysowywać kolejny ze wzorów do układanki. Niestety musiałem iść na kolejne dwie lekcje, ale później już siedziałem w pokoju. Leżałem na łóżku czytając książkę, kiedy nagle jednak usłyszałem pukanie do drzwi. Niechętnie wstałem i otworzyłem, lekko się zdziwiłem kiedy zobaczyłem tam dyrektora i Lissę.
- Dzień dobry... - powiedziałem.
- Dzień dobry. - uśmiechnął się. - Mnie i jak się dowiedziałem Lissę już znasz. - zaczął.
- Nooo... tak, powiedzmy. - dalej nie rozumiałem o co chodzi.
- A więc, poprosiłem ją, aby zajęła się tobą przez najbliższe kilka dni, dopóki się nie zaklimatyzujesz. Pokaże ci akademię, okolice, miasto. - mówił radośnie.
- Dziękuję, ale myślę że sobie poradzę. - stwierdziłem pewnie.
- Wykluczone, nie będziesz szwędał się sam, a przynajmniej dopóki nie znasz wszystkich miejsc. - jego głos był tu już bardziej stanowczy. - Dobrze, zostawiam was samych. - jego uprzejmość w jednej chwili prysła.
- Chyba go wkurzyłem? - uniosłem lekko jedną brew, kiedy był wystarczająco daleko.
- Nie jest cierpliwym człowiekiem. - uśmiechnęła się.
Nie do końca wiedząc co zrobić, otworzyłem szerzej drzwi wpuszczając ją do środka.
- Posłuchaj, jeśli nie chcesz musisz mnie niańczyć. Zgaduję, że cię do tego zmuszono i masz ciekawsze rzeczy do robienia? - spojrzałem na nią zamykając drzwi.
Lissa?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz