wtorek, 13 lutego 2018

Od Lissy c.d Chris

Odetchnęłam.. muszę sobie później porozmawiać z Rose na temat Isaaca, ale teraz mam jeszcze do pokazania nowemu ogrodu i miejsc w okolicy akademii.
***
Pokazałam mu miejsce do ćwiczeń dla tych co nie panują nad emocjami i swoimi przemianami, boisko, ogródek szkolny, oraz park, a na koniec pokazałam mu lasek i plażę, gdzie niedługo ma się odbyć impreza.
- No więc to tyle na dziś.. -wzruszyłam ramionami i spojrzałam na niego.
Wtedy sobie przypomniałam o altance "dla zakochanych". Otworzyłam usta chcąc mu o niej powiedzieć, ale szybko stwierdziłam, że to nie odpowiedni moment.. i mogłoby to dziwnie zabrzmieć. Nie stety nie potrafię jeszczd doskonale kryć swoich feromonów i poczułam zakłopotanie, a chcąc żeby Chris tego nie wyczuł, zaczęłam biec w stronę akademii, krzycząc w biegu "kto ostatni ten stawia jutro babeczki"..
Chris???^^

poniedziałek, 12 lutego 2018

Od Chrisa c.d Lissy

Korzystając z chwili, gdy nie patrzą na mnie, przeniosłem wzrok na dół aby sprawdzić czy... ekhem, coś nie za bardzo mi wystaje. Na szczęście było wszystko ok.
- Isaac? - zapytałem.
Warto by było się dowiedzieć, czy ma chłopaka. Chociażby dla tego, aby w razie czego nie powiedzieć za dużo, ani hm... ograniczyć jako tako kontakty, żeby się zbędnie nie przywiązać.
- Jej chłopak. - zaśmiała się dziewczyna.
- To nie mój chłopak... - spiorunowała dziewczynę wzrokiem i spojrzała na mnie przepraszająco. - Niech sobie będzie zazdrosny, nie przeszkadza mi to. - delikatnie uniosła kącik ust.
- Dobra, to ja może nie będę przeszkadzał i wrócę do pokoju. - już chciałem odejść, jednak Lissa mnie zatrzymała.
- Nie przeszkadzasz, chciałam ci pokazać jeszcze parę miejsc. - zatrzymała mnie, na co tylko westchnąłem.
- Chris, nie wiem czy Lissa ci już mówiła, po jutrze jest impreza na plaży. Wpadnij, poznasz ludzi ze szkoły. - posłała mi uśmiech.
Jedynie go delikatnie odwzajemniłem, nie odpowiadając nic. Przyjaciółki się pożegnały a my poszliśmy dalej.
- Przepraszam za nią... - zaczęła.
- Nic się przecież nie stało. - wzruszyłem lekko ramionami.

Lissa?

niedziela, 11 lutego 2018

Od Lissy c.d Chris

Rozejrzałam się badawczo po jego pokoju.
- Ciekawsze.. -zaśmiałam się- ..no coś by się znalazło, ale myślę, że może być ciekawie.
Chłopak słodko udał, że się zakrztusił.
- "Ciekawe"? -spojrzał na mnie niepewnie.
- Noo tak, jesteś.. inny.
Spojrzałam w jego stronę, zmierzył mnie wzokiem i zaczął się przyglądać z przymrużonymi oczami.
-Oh.. nie zrozum mnie źle. Chodzi mi o to, że nie jesteś taki jak reszta chłopców w tej szkole. Irytujący sportowiec, gadający tylko o sobie, podrywający każdą laskę i rzucający wyzwania tym z "wyższą rangą".
Jego wzrok złagodniał, na ułamek sekundy się zamyślił, potym odetchnął.
- To co robimy? -spróbował się uśmiechnąć.
- Nudny spacerek po korytarzach, odwiedzenie klas.. -westchnął.
***
Szliśmy korytarzem na 4 pięterze, na szczęście mieliśmy już najdłuższą i najnudniejszą część za sobą. Opowiadałam o dodatkowych zajęciach jakie są prowadzone na tym piętrze, kiedy nagle usłyszałam, że ktoś zamierza się na mnie rzucić od tyłu, szybko wyczułam zapach Rose, więc zwolniłam nieco, aby dać jej nadzieję na udany skok, ostatecznie zamierzając w ostatnim momęcie odsunąć się na bok, aby spadła na cztery łapy *zaśmiałam się w myśli*. Przyjaciółka była co raz bliżej, nagle ktoś złapał mnie za przedramię, następnie w talii i przyciągnął do siebie. Zaszumiało mi w uszach, obraz się rozmazał.. Pierwsze co usłyszałam to 'łup', pierwsze co poczułam to ból, przyjemność, strach i zawstydzenie w jednym.. zamrugałam kilka razy, aż doszło do mnie co się stało. Moje uta były milimetr od szyi Chrisa, nosem mimowolnie łaskotałam jego policzek, trzymał mnie mocno, w talii.. ale za rękę już nie.. nie bo *ugh* wierzchem dłoni lekko dotykałam materiału spodni, między jego nogami. Ten ból i przyjemność.. musiałam go chyba uderzyć w fe miejsce. Poczerwieniały mi policzki. Te łup zrobiła Rose upadając na ziemię.. widocznie Chris też wyczuł jej zamiary i postanowił mnie przed tym jakoś ..uchronić. No tak, skąd mógł wiedzieć, że to moja przyjaciółka.
- Ja, przepraszam. - powiedziałam i odsunęłam się od niego.
Chris nie wiedział co powiedzieć, więc odwróciłam się do Rose, ta stała już i przyglądała nam się "tym wzrokiem".
- Hej Rossie. -zaśmiałam się niwco zdenerwowana tą sytuacją.
- No witam przyjaciółeczkę -zaśmiała się i spojrzała na chłopaka- a to..?
- Oh.. to jest Chris, Chris to Rose. -przedstawiłm ich sobie- oprowadzam go po szkole.. -wytłumaczyłam.
- Huuuu Isaac będzie zazdrosny. -zaśmiała się.
Przewróciłam oczami.
Christian?

poniedziałek, 5 lutego 2018

Od Chrisa c.d Lissy

Pokręciłem lekko głową wzdychając cicho, wziąłem ostatniego gryza kanapki, dopiłem sok po czym wstałem zabierając swoje rzeczy. Minąłem bez słowa wszystkich, wyszedłem na niemal pusty korytarz, wszyscy byli zajęci pochłanianiem swojego lunchu. Skorzystałem z długiej przerwy, aby iść do swojego pokoju. Tam wyjąłem księgę i zacząłem przerysowywać kolejny ze wzorów do układanki. Niestety musiałem iść na kolejne dwie lekcje, ale później już siedziałem w pokoju. Leżałem na łóżku czytając książkę, kiedy nagle jednak usłyszałem pukanie do drzwi. Niechętnie wstałem i otworzyłem, lekko się zdziwiłem kiedy zobaczyłem tam dyrektora i Lissę.
- Dzień dobry... - powiedziałem.
- Dzień dobry. - uśmiechnął się. - Mnie i jak się dowiedziałem Lissę już znasz. - zaczął.
- Nooo... tak, powiedzmy. - dalej nie rozumiałem o co chodzi.
- A więc, poprosiłem ją, aby zajęła się tobą przez najbliższe kilka dni, dopóki się nie zaklimatyzujesz. Pokaże ci akademię, okolice, miasto. - mówił radośnie.
- Dziękuję, ale myślę że sobie poradzę. - stwierdziłem pewnie.
- Wykluczone, nie będziesz szwędał się sam, a przynajmniej dopóki nie znasz wszystkich miejsc. - jego głos był tu już bardziej stanowczy. - Dobrze, zostawiam was samych. - jego uprzejmość w jednej chwili prysła.
- Chyba go wkurzyłem? - uniosłem lekko jedną brew, kiedy był wystarczająco daleko.
- Nie jest cierpliwym człowiekiem. - uśmiechnęła się.
Nie do końca wiedząc co zrobić, otworzyłem szerzej drzwi wpuszczając ją do środka.
- Posłuchaj, jeśli nie chcesz musisz mnie niańczyć. Zgaduję, że cię do tego zmuszono i masz ciekawsze rzeczy do robienia? - spojrzałem na nią zamykając drzwi.

Lissa?

niedziela, 4 lutego 2018

Od Lissy c.d Christian

Zamrugałam.. chłopak myślący w ten sposób o przyjaźni to rzadkość. Nagle poczułam smutek.. ale to nie mi było smutno. Chris za czymś, a może za kimś tęskni. Pokręciłam lekko głową i zapisałam jego słowa.
**
Pracowaliśmy dość sprawnie, jednak cieżej było z tematem miłości.. ale jakoś daliśmy radę. Skończyliśmy jako pierwsi, a gdy inni oddali swoje prace p.W. zaczęła je czytać. Oczywiście pary chłopców, czy też pary damsko-męskie rozpisywały rozprawki o seksie i tych sprawach. Jedynie ja z Chtistianem nie mieliśmy nic z tego tematu, a większość pomysłów dawał nowy, co bardzo mi się w nim spodobało.
**
Podczas lanchu siedziałam z dziewczynami przy naaszym stoliku, opowiadałam im o Christianie, o tym jak mnie zadziwił swoą innością, w pozytywny sposób. Miranda powiedziała, że musi zapoznać swojego Thomasa z Chrisem, aby Thom nauczył się normalnego myślenia. Zaczęłyśmy się śmiać. Śmiałam się rozglądając po sali, gy spotkałam wzrokiem nowego. Patrzył na mnie, po czym odwrócił się do swojego pudełka z jedzeniem. Czy słyszał, że rozmawiam o nim z przyjaciółkami. Poczerwieniały mi policzki.. nie każdy nadnaturalny ma dobry słuch, ale jego wzór nie jest mi znany, więc nie wiem co spowodowało, że się przyglądał, jeżeli -oby to było to- nie słyszał rozmowy.
Christian??

Od Chrisa c.d Lissy

Spojrzałem na dziewczynę, zastanawiając się czy zawsze się tak wyłącza.
- Spadł. - oddałem jej długopis, który podniosłem z ziemi, nim usiadłem.
- Ou, dziękuję. - uśmiechnęła się delikatnie.
Niemal niezauważalnie odwzajemniłem gest i przeniosłem wzrok na nauczyciela. Sama dziewczyna była... bardzo, bardzo ładna, ale... nie jestem tu po to, aby szukać przyjaciół, tym bardziej miłości. Nie wiem jak długo będę mógł tu być, a nie chcę później cierpieć. Tego miałem już za dużo w swoim życiu. Nauczycielka rozglądnęła się po sali, niemal wszyscy siedzieli w parach.
- Dobrze kochani, po dwie osoby w ławce, dam wam zaraz kartki, napiszecie na nim co jest najważniejsze w miłości, przyjaźni. - powiedziała sięgając po kartki papieru.
Rozdała każdej parze po jednej, ja byłem z dziewczyną, jako że akurat usiadłem z nią w ławce. Wszyscy zaczęli pracować, więc i my powinniśmy to zrobić.
- Zacznijmy od tego, że jestem Lissa. - zaczęła patrząc na mnie.
- Christian. - odpowiedziałem. - Najważniejsze w przyjaźni, miłości... - powtórzyłem pod nosem nagłówek pracy. - Moim zdaniem zaufanie, bo nie da się stworzyć więzi między dwiema osobami, jeśli żadne nie będzie sobie ufało. Łatwo je stracić, trudniej zyskać. - powiedziałem zamyślając się, nieświadomie wydzielając feromony smutku, tęsknoty... dobijała mnie myśl, że nigdy mogę tego nie zaznać... w końcu nie chciałbym narażać ukochanej na niebezpieczeństwo.

Lissa?

Od Lissy c.d Christian

Po raz pierwszy w tym roku szkolnym zaspałam. Spojrzałam na telefon, aby sprawdzić czy działa, czy też mój, dotąd niezawodny, słuch zawiódł. Nacisnęłam przycisk, ale ekran wciąż był czarny. Powtórzyłam czynność, i nic. Westchnęłam.. zapomniałam gobwieczorem podłączyć do ładowania. Wsunęłam głowę pod poduszkę i jęknęłam zirytowana, po czym wstałam i sięgnęłam do szuflady po ładowarkę. Podłączyłam telefon, zabrałam się za poranną toaletę.
**
Nie poszłam tylko na dwie pierwsze lekcje, ale godziny wychowawczej z profesor Woolfgrin nie można opuszczać. Kilka minut przed dzwonkiem na przerwę byłam już pod salą profesor W. Chwilę po mnie, przyszedł jakiś chłopak. Nowy, bo wcześniej nie czułam jego zapachu w tej okolicy. Usiadł na ławce, zdecydowanie dalej niż ja. Przyjrzałam mu się, aby sprawdzić jego wzór, ale coś mi nie pozwalało.. jakby umiał rzucać zaklęcie zamazujące wzór, co w ostatnich czasach stało się dość popularne. Najczęściej robili to mieszańcy, ale też i chłopacy, którzy chcieli zwiększyć zainteresowanie swoją osobą wśród dziewczyn. Jednak ten chlopak nie wyglądał na takiego co musi się o to zbytnio starać. Moje rozmyślania przerwał dzwonek, a później przyjaciółki Alice i Miranda.
**
Każdy usiadł na swoje miejsce, tylko ten nowy stał przy biurku profesor i chyba nie wiedział co zrobić.
- Witajcie misiaczki. Dziś będziemy rozmawiać o przyjaźni i miłości międzygatunkowej. -chłopacy wydali z siebie ciche warknięcia, a dziewczyny chichotały (i tu nie jestem pewna jakie "h"/"ch" xd)(serio nie wiem..)- Ale wpierw przedstawię wam nowego ucznia. To jest Christian, wcześniej nie chodził do szkoły z internatem, więc mam nadzieję, że zajmiecie się nim. Tak?
- Taak. -odpowiedzieliśmy.
- Ciesze się. Chris znajdź wolne miejsce, i zacznijmy już lekcję.
Chłopak ruszył przed siebie.. wolne miejsce było obok Adriena -lidera szkolnej drużyny piłkarskiej. Chłopak zmierzyk wzrokiem drugiego, na koniec spróbował sprawdzić jego wzór i nim nowy usiadł, splunął na puste krzesło po czym warknął, uwalniając feromony oznaczające, że nie to jego teren i nie zamierza go tu wpuścić. Nowy, spojrzał na niego.. czekałam, aż przeciwstawi się Adrienowi, pokaże swoje moce, spróbuje ustawić lidera.. jak większość przed nim, ale Chris ruszył dalej i nawet nie było w nim śladu gniewu czy też smutku..
Zamyślona zaczęłam wpatrywać się w swój ołówek. Byłam zdumiona, że nowy nie zrobił żadnej zadymy, a wyzwanie rzucane przez lidera spłynęło po nim totalnie. Nowy, z zamazanym wzorem, nie zwarzający na zaczepki..
- Hej. -usłyszałam nagle- ej Ty. -poczułam lekkie szturchnięcie w ramię.
Aż podskoczyłam, obok mnie siedział nowy. Patrzył na mnie jak na idiotkę. Zamrugałam, zamyśliłam się tak bardzo, że wyłączyłam pewne funkcje.. dawno mi się to nie zdarzyło.
- C-co? -spytałam zdumiona, tym razem swoim zachowaniem.
Chris?